piątek, 19 października 2012
poniedziałek, 15 października 2012
IV cz.I
Ten rozdział dedykuje Sebie. Ot tak. Po prostu.
Wybiegłam z zamku dławiąc szloch. Nie rozumiałam co się dzieje. Przecież był Ron. Przecież go kochałam.
Chyba.
Łzy zamgliły mi oczy więc nic nie widziałam.
Wpadłam nagle na kogoś. Kogoś wysokiego i nieźle zbudowanego. Zaczęłam niekontrolowanie chichotać.Nawet będąc w takim dołku potrafiłam myśleć o takich rzeczach.
-Coś się stało?- Spytał ktoś ciepłym głosem. Chyba właśnie przez tą ciepłotę, przez te brzmienie głosu, nie rozpoznałam do kogo należy. Wyciągnęłam drżące ręce i oparłam na czyimś torsie.
-Granger, zadałem pytanie- Omg, Malfoy!
-Eeee... Nie nic się nie stało- Powiedziałam troche za wysokim głosem.
-Naprawdę myślisz że dam się na to nabrać?- Spytał z sarkazmem.
-Noo... Tak. Szczerze mówiąc.
-Ehhh- Pokręcił głową z dezaprobatą, złapał mnie za brodę i delikatnie uniósł moją twarz do góry. Spojrzał w moje oczy, a ja dostrzegłam w jego oczach coś nowego, coś czego nigdy nie widziałam w jego oczach.
-Drrr- Nie zdążyłam nawet dokończyć jego imienia bo wbił mi się agresywnie w wargi
niedziela, 7 października 2012
III
Ten rozdział zadedykuję pewnemu rudzielcowi który na zawsze wkradł się w moje serce ;* *w ramach przeprosin, bejb*
-Byłaś z nim, prawda?-Nie wiem o co ci chodzi...- Odpowiedziałam, ale wzrok uciekł mi gdzieś w bok.
-Tak...- Powiedziałam po chwili niepewnie.
-Ale to nic złego! Ja z nim tylko grałam w kosza!- Krzyknęłam jakbym sama sobie próbowała wmówić że tak było. A może i tak właśnie było...
-Dla ciebie to tylko gra w kosza, dla Rona to tak jakby zdrada..- Powiedziała Ginny, ale potem się lekko uśmiechnęła.
-Oj tam, przesadza. Ale ty nie masz mi tego za złe?- Spytałam.
-No coś ty! To takie.. ekscytujące- Uśmiechnęła się szeroko a jej oczy zalśniły jakimś kosmicznym blaskiem.
-Co jest ekscytujące?- Spytałam zdziwiona.
-No bo to jest tak jak w filmach. Rozumiesz, dwa zwaśnione rody i ta chemia w powietrzu...
-Ginny!- Krzyknęłam oburzona i rzuciłam w nią poduszką. Zaczęła się histerycznie śmiać, a po chwili i ja do niej dołączyłam.
Tak właśnie znalazł nas Harry. Rozchichotane i rzucające nic nie znaczącymi wyrazami. ( Coś między "but" a "Księżyc", czy coś takiego)
-Albo mi się wydaje, albo znalazłem się właśnie w jakimś ... sekretnym psychiatryku?- Niepewność w jego głosie zrobiła z tego zdania pytanie.
-Wydaj ci się- Wrzasnęłyśmy obie, a moja ruda przyjaciółka rzuciła w niego poduszką.
-Jak cię dorwę, ty mała ty..- Powiedział z żartobliwą groźbą w głosie Harry i rzucił się na nią z głośnym warkotem.
Patrzyłam na nich z pewną dozą zazdrości i poczułam się niesamowicie samotna.
Doskonale widziałam że po Ronie nie miałam czego się spodziewać... Al może miałam nadzieję? Nadzieję na taką szaloną i bezwarunkową miłość jaką darzyli się moi przyjaciele? Może to dlatego patrzenie na nich sprawiało taki ból? Poczułam nagle lekkie drgnienie gdzieś tam, gdzie powinno znajdywać się serce, a po moich policzkach popłynęły łzy.
-Ejj, Miona, nic ci nie jest?- Spytała Ginny
-Nic, a nic. Bawciee się dobrze, jaa... muszę iść. Pa- Powiedziałam szybko i wybiegłam
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)